Jest na tym oddziale lekarz ?

Życie piszę nam różne scenariusze, myślę, że scenariusza dla początku mojego życia nie powstydziłby się sam Steven Spielberg. Poród i pierwsze dni mojego życia to materiał na całkiem niezły film, ponieważ było w nim trochę dramatu, akcji oraz scen, które nie jednemu twardzielowi wycisnęłyby łzy z oczu. Jednak nie ma w nim szczęśliwego zakończenia – chociaż z drugiej strony mogło by być zdecydowanie gorzej.

Rodzice, pewnie też trochę los i przypadek sprawił, że przyszłam na świat w 1992 roku, Wydawać by się mogło, że w wolnym i rozwijającym się kraju.  Jednak w wielu miejscach zostały komunistyczne przyzwyczajenia w tym również w wielu szpitalach. Palenie papierosów, przychodzenie do pracy w stanie nie pełnej trzeźwości czy nie przejmowanie się pacjentem oraz rodziną pacjenta było na porządku dziennym.

Koniec Października nie był jednak jakimś czasem szczególnym. Sprawdziłam. Nie odbyło się w tym dniu nic tak szczególnego i ważnego co mogłoby personel medyczny odciągnąć od pacjentów.  Jednak gdy moja mama już 20 godzinę rodziła w dodatku 2 miesiące przed planowanym terminem, nikt nie zwrócił na nią uwagi. A jeśli już zwrócił to tylko po to, aby Ją uciszyć i skwitować w krótkim zdaniu, że wszystko sobie wymyśliła, bo na poród jest zdecydowanie za szybko.  Jednak miała już syna, wiedziała jak wygląda poród i co czuje kobieta gdy zaczyna rodzić. Pewnie w tamtym momencie była przerażona. To miał być drugi wspaniały synek, zdawała sobie jednak sprawę z tego, że wszystko ma miejsce zdecydowanie za wcześnie, ale była przekonana, że poród się zaczął. Tylko, że nikt nie chciał Jej posłuchać.

Na szczęście na oddziale jako położna pracowała ciocia mojej mamy, która gdy przyszła na zmianę, sprawdziła czy faktycznie poród się rozpoczął. Okazało się, że to co dla wszystkich było niemożliwe, było realne. Poród trwał,  a na oddziale nie było żadnego lekarza. Oczywiście dyżur miał, ale kto w tamtych czasach przejmował się tym, czy lekarz w tym czasie jest tam gdzie powinien być czyli w szpitalu, czy w domu.

Po długim i bardzo wyczerpującym porodzie moja mama zamiast chłopca rodzi córkę. Bardzo małą, drobną, ważącą nieco ponad kilogram. Jednak położna zauważa coś niepokojącego. Brzuch wcale nie opadł, a akcja porodowa dalej trwa.  Lekarz w końcu się zjawia i nieudolnie szarpiąc drugiego noworodka za nogi, próbuje wyciągnąć go z łona matki

Po 55 minutach od pierwszego porodu, na świat przychodzi druga córka. Czyli Ja. Z bardzo dużym niedotlenieniem, z zaburzonymi funkcjami życiowymi i z marną szansą na przeżycie.

Poród, który miał być formalnością i dopełnieniem marzenia o pełnej, kochającej się rodzinie – stał się koszmarem. Przez nieudolność lekarzy o życie razem z noworodkami walczy też wyczerpana matka.

Jedno jest pewne tamten dzień zmienił wszystko raz na zawsze. Po porodzie reanimowali mnie jeszcze pięciokrotnie. Przeżyłam. Tak duże niedotlenienie musiało jednak zostawić ślad. Dzisiaj zmagam się z porażeniem mózgowym i niedowładem kończyn.

 

7 myśli nt. „Jest na tym oddziale lekarz ?

  1. ~Tata Szymona

    To niesprawiedliwe, że niektórzy mają tak ciężki start do życia. A co gorsze, co można napisać? „Sorry, takie jest życie”? Cholera, no… Smutne, że tylko coś takiego przychodzi mi do głowy. Dobrze, że są takie osoby jak Ty, które się nie poddają, tylko pokazują, że mimo wszystko można. Mam nadzieję, że zawsze będziesz tak iść do przodu i tego Ci życzę :-).

    Odpowiedz

Odpowiedz na „~Tata SzymonaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>