Urodzisz. Zgodnie z wolą Bożą.

Propozycja partii rządzącej co do nowej ustawy aborcyjnej sprawiła, że konflikt Polsko – Polski nasila się, a podziały między Polakami są coraz większe. A wszystko dlatego, że PiS razem z kościołem postanowili zajrzeć do macic kobiet żyjących w Polsce.

Okazuje się, że księża. którzy nie powinni wypowiadać się na tematy, które ich nie dotyczą, udzielają się najbardziej. Jesteśmy chyba jedynym krajem w Europie w którym kościół, aż tak mocno wchodzi do polityki. Ja rozumiem, że mają oni obowiązek chronić życie poczęte aż do naturalnej śmierci. A co z życiem matki ? Te życie dla kościoła jest mniej istotne? Jeśli każda matka w myśl nowej ustawy, będzie musiała donosić dziecko, nawet jeśli ciąża będzie zagrażać Jej życiu to zastanawia mnie, kto zajmie się dzieckiem jeśli matka umrze  w trakcie porodu ? Czy wtedy kościół udzieli swojego wsparcia? Pomoże w wychowaniu?  Zapewni dziecku byt i dach nad głową? Nie sądzę.

Aborcja to trudny temat.   Żadna kobieta nie idzie na skrobankę z przyjemnością. Oczywiście od każdej reguły znajdzie się wyjątek i pewnie w tym przypadku również, jednak z całą pewnością jest bardzo mały odsetek kobiet, które aborcję traktują jak jedną z metod antykoncepcji. Zazwyczaj za podjęciem decyzji o aborcji kryją się dramaty. Dzieci poczęte z gwałtu, dzieci ciężko chore – to naprawdę ciężka decyzja czy urodzić i skazać dziecko na ból, cierpienie i wyśmiewanie czy zabić, bo niewątpliwie aborcja jest swego rodzaju morderstwem. Jednak w niektórych sytuacjach jest to naprawdę zrozumiałe i nie należy potępiać żadnej kobiety, która nie zdecydowała się urodzić dziecka z gwałtu czy chorego.

Czy politycy PiS zastanowili się co będzie później? Gdy dziecko podrośnie i dowie się, że jest dzieckiem poczętym z gwałtu? I będzie miało świadomość tego, że mama urodziła tylko dlatego, że ustawa Ją do tego zmuszała. Albo dziecko z dużym stopniem niepełnosprawności. Nie lubię określenia roślina, ale żeby to zobrazować, użyje go. Potrzebuje opieki 24 godziny na dobę, rehabilitacji, leków, nie wspomnę o pampersach, podkładach itd., które trochę kosztują, a z pewnością Państwo i Kościół zostawi to na barkach rodziny. Ważne jest tylko to, że życie poczęte zostało ochronione przez nich, prawda?

Śmieszą mnie głosy niektórych ginekologów, którzy przed kamerami głośno krzyczą o swojej wierze i są kompletnymi przeciwnikami aborcji oraz środków antykoncepcyjnych. Zastanawiam się ilu z nich zdążyło sobie wyskrobać na nowy dom, samochód i mieszkanie? Dorobili się sporo na skrobankach więc teraz mogą być jak najbardziej przeciwni.

Ja przypomnę tylko, że obowiązująca ustawa daje możliwość usunięcia ciąży, jeśli jest to ciąża z gwałtu, dziecko jest chore czy ciąża zagraża życiu matki. Nikt jednak nikogo do tego nie zmusza. Jeśli ktoś będzie chciał urodzić to lekarz na siłę wyskrobać nas nie może.

Jest na tym oddziale lekarz ?

Życie piszę nam różne scenariusze, myślę, że scenariusza dla początku mojego życia nie powstydziłby się sam Steven Spielberg. Poród i pierwsze dni mojego życia to materiał na całkiem niezły film, ponieważ było w nim trochę dramatu, akcji oraz scen, które nie jednemu twardzielowi wycisnęłyby łzy z oczu. Jednak nie ma w nim szczęśliwego zakończenia – chociaż z drugiej strony mogło by być zdecydowanie gorzej.

Rodzice, pewnie też trochę los i przypadek sprawił, że przyszłam na świat w 1992 roku, Wydawać by się mogło, że w wolnym i rozwijającym się kraju.  Jednak w wielu miejscach zostały komunistyczne przyzwyczajenia w tym również w wielu szpitalach. Palenie papierosów, przychodzenie do pracy w stanie nie pełnej trzeźwości czy nie przejmowanie się pacjentem oraz rodziną pacjenta było na porządku dziennym.

Koniec Października nie był jednak jakimś czasem szczególnym. Sprawdziłam. Nie odbyło się w tym dniu nic tak szczególnego i ważnego co mogłoby personel medyczny odciągnąć od pacjentów.  Jednak gdy moja mama już 20 godzinę rodziła w dodatku 2 miesiące przed planowanym terminem, nikt nie zwrócił na nią uwagi. A jeśli już zwrócił to tylko po to, aby Ją uciszyć i skwitować w krótkim zdaniu, że wszystko sobie wymyśliła, bo na poród jest zdecydowanie za szybko.  Jednak miała już syna, wiedziała jak wygląda poród i co czuje kobieta gdy zaczyna rodzić. Pewnie w tamtym momencie była przerażona. To miał być drugi wspaniały synek, zdawała sobie jednak sprawę z tego, że wszystko ma miejsce zdecydowanie za wcześnie, ale była przekonana, że poród się zaczął. Tylko, że nikt nie chciał Jej posłuchać.

Na szczęście na oddziale jako położna pracowała ciocia mojej mamy, która gdy przyszła na zmianę, sprawdziła czy faktycznie poród się rozpoczął. Okazało się, że to co dla wszystkich było niemożliwe, było realne. Poród trwał,  a na oddziale nie było żadnego lekarza. Oczywiście dyżur miał, ale kto w tamtych czasach przejmował się tym, czy lekarz w tym czasie jest tam gdzie powinien być czyli w szpitalu, czy w domu.

Po długim i bardzo wyczerpującym porodzie moja mama zamiast chłopca rodzi córkę. Bardzo małą, drobną, ważącą nieco ponad kilogram. Jednak położna zauważa coś niepokojącego. Brzuch wcale nie opadł, a akcja porodowa dalej trwa.  Lekarz w końcu się zjawia i nieudolnie szarpiąc drugiego noworodka za nogi, próbuje wyciągnąć go z łona matki

Po 55 minutach od pierwszego porodu, na świat przychodzi druga córka. Czyli Ja. Z bardzo dużym niedotlenieniem, z zaburzonymi funkcjami życiowymi i z marną szansą na przeżycie.

Poród, który miał być formalnością i dopełnieniem marzenia o pełnej, kochającej się rodzinie – stał się koszmarem. Przez nieudolność lekarzy o życie razem z noworodkami walczy też wyczerpana matka.

Jedno jest pewne tamten dzień zmienił wszystko raz na zawsze. Po porodzie reanimowali mnie jeszcze pięciokrotnie. Przeżyłam. Tak duże niedotlenienie musiało jednak zostawić ślad. Dzisiaj zmagam się z porażeniem mózgowym i niedowładem kończyn.